piątek, 11 listopada 2016

Papierówka. Jabłko o smaku dzieciństwa

dojrzałe jabłka papierówkiStare odmiany drzew owocowych, w tym także jabłoni, stopniowo powracają do łask. Jabłoń 'Papierówka', jedna z bardzo wczesnych odmian, jest wśród nich nieprzypadkowo: smak jej kwaskowatych, zielonkawych jabłek wielu z nas przypomina dawne czasy. Sadzonki 'Papierówki' znów pojawiły się w sprzedaży i coraz częściej trafiają do uprawy w naszych ogrodach. Sezon sadzenia drzewek owocowych trwa w najlepsze - czy posadzisz ze mną swoją papierówkę?




Stare odmiany jabłoni


W ogródku moich rodziców rosły kiedyś trzy stare odmiany jabłoni. Niska, wiecznie chorująca malinówka, pokrzywiona i ledwie żywa koksa pomarańczowa i największa z nich wszystkich ale kapryśna: papierówka. Malinówkę wyciąłem kiedy nie dało się jej już uratować, koksa złamała się pewnego lata pod ciężarem własnych jabłek a papierówka owocowała jeszcze długo, aż w końcu i ona została wycięta - zraczała i usychająca. Kiedy jabłonie jeszcze rosły wydawało mi się, że nie ma na świecie smaczniejszych jabłek niż te, które one rodziły. Nie zwracałem uwagę na robaki, które często gnieździły się w ich środku (bo nikt nie zawracał sobie głowy opryskami) ani na pokraczny kształt owoców ani nawet na ich kwaśny smak, bo nigdy nie czekałem aż jabłka zupełnie dojrzeją. Udawało się to tylko tym nielicznym, które schowały się przede mną między liśćmi. Ile wtedy miałem uciechy z tych sprytnych, dojrzałych uciekinierów późnym latem...!

jabłka papierówki na drzewie
Dojrzewające papierówki - koniec czerwca.

Kwaśne jabłka zrywałem też na kompot wszystkomający. W wakacje codzienne zlecenie od mamy było proste: dostawałem półlitrowy aluminiowy garnuszek i miałem go napełnić wszystkimi znalezionymi w ogrodzie owocami: malinami, agrestem, kolorowymi porzeczkami, mirabelkami no i oczywiście - jabłkami. One najszybciej wypełniały garnuszek. Taki kompot był (a właściwie: jest!) niepowtarzalny - słodki, kolorowy i aromatyczny, pachnący wakacjami. Ze wszystkich jabłek do kompotu najczęściej wędrowały papierówki. Już na początku czerwca były gotowe do zjedzenia, chociaż do pełni dojrzałości dużo im brakowało. Pod koniec miesiąca dzięki robakom dojrzewały pierwsze zaatakowane przez nie jabłka - robaki wydłubywało się nożem - a w lipcu można się już było zajadać papierówkami do woli, aż brzuch już więcej nie pomieścił.

jabłka papierówki
Całkowicie dojrzałe papierówki są kremowobiałe.

Część papierówek, jeśli sezon był sprzyjający, kończyła jako przetwory: do słoików trafiał jasny, delikatny jabłkowy przecier. Ale nie zawsze udało się uzbierać tyle jabłek by móc je usmażyć.

Bo papierówki taki już mają charakter, że obficie owocują co drugi rok.


Akurat nasza jabłonka raz obsypywała się mnóstwem drobnych jabłek, a raz nie miała ani jednego jabłuszka. Znam jednak i takie jabłonie tej starej odmiany, które po prostu co drugi rok mają nieco mniej jabłek, ale coś zawsze urodzą. Można je zresztą do tego sprytnie namówić poprzez regularne, coroczne przycinanie - i to dość silne - oraz przez przerzedzanie zawiązków w latach kiedy owocowanie jest obfite. Jabłka najlepiej zrywać wprost z drzewa nie czekając aż same spadną. Obite i uszkodzone natychmiast zaczynają się psuć.


przycinanie jabłoni papierówka
Stare papierówki przed wiosennym przycięciem.
Wszystkie pionowo rosnące gałązki, czyli "wilki" należy wyciąć. 

Papierówki wracają do łask


W prywatnych ogródkach przydomowych czy w ogródkach działkowych dość często można jeszcze spotkać papierówki, zwykle jednak są to albo wiekowe, okazałe drzewa (które wymknęły się kiedyś spod kontroli i teraz nie wiadomo jak właściwie je przyciąć by przywrócić im rozsądny rozmiar) albo młode, ledwie kilkuletnie podrostki. Pokolenia produkcyjnego, że tak powiem, brak. A wszystko to dlatego, że na pewien czas papierówki, podobnie jak inne starodawne odmiany, wyszły z mody. Pojawiło się mnóstwo nowocześniejszych, pyszniejszych, odporniejszych, łatwiejszych w uprawie i pielęgnacji a także regularnie owocujących odmian i nikt już nie chciał sadzić poczciwych papierówek. To i szkółki przestały je rozmnażać, a skoro sadzonek nie dało się kupić, nikt ich nie sadził. I tak koło się zamknęło a papierówki stały się towarem luksusowym - o ile nie potrafiło się ich własnoręcznie zaszczepić, nie sposób było ich znaleźć.
Sytuacja zmieniła się dość niedawno, bo w końcu za smakiem dzieciństwa i za starymi przyzwyczajeniami każdy w końcu zatęskni i zacznie ich szukać. I tak wróciło Frugo, gumy Turbo, a pewnie niedługo znów założymy dzwony. No i wróciły papierówki, które coraz częściej sadzimy, a razem z nimi malinówki, koksy, kosztele i kronselki. I chociaż wielu pewnie kręci nosem, że nie smakują już tak jak kiedyś, że są nafaszerowane chemią do wypęku, to nie one się zmieniły - to nasze szklanki zapełniły się już po brzegi i nic nie smakuje tak jak za pierwszym razem.


oliwka inflancka
Zerwane prosto z drzewa papierówki smakują najlepiej.

Sadzimy papierówki


Ale ja się nie poddaję - znów mam ochotę na prawdziwą papierówkę zerwaną prosto z drzewa, nawet taką z robakiem w środku. Mojej starej jabłoni już dawno nie ma, ale... jest nowa! Posadziłem ją własnoręcznie i niecierpliwie czekam na pierwsze jabłka. Muszę uzbroić się w cierpliwość, bo na razie ma dwa lata i wciąż jest tylko giętkim patyczkiem, dostałem ją jednak w postaci świeżo zaszczepionego oczka, zatem wszystko jest w normie. Mogę właściwie powiedzieć, że patrzyłem na jej narodziny! W tym roku sadzonka papierówki bardzo się starała i na szczycie patyczka jakim jeszcze jest wydała kilka kwiatów. Rozbawiła mnie tym do łez, ale biorę to za dobrą wróżbę na przyszłość. Widać, że ma dobre chęci i mam nadzieję, że wkrótce będzie rodziła dużo jabłek. Ja natomiast postaram się przycinać ją tak, by nie zamieniła się w olbrzymiego gargulca.

sadzonka papierówki
Dwa lata po posadzeniu moja papierówka postanowiła zakwitnąć. Niestety nie udźwignęłaby jeszcze ani jednego jabłka, więc wszystkie kwiaty musiałem usunąć.

Zadbałem także o towarzystwo dla mojej papierówki. Sadzonki koksy pomarańczowej i malinówki już czekają na posadzenie. Niedługo rodzinka będzie w komplecie - jak za starych dobrych czasów. Nie jestem przesadnie sentymentalny, ale jakie inne odmiany jabłoni mógłbym dla niej wybrać? No, może jeszcze antonówkę. Ale spokojnie - ona też już czeka na posadzenie, póki co jeszcze w doniczce. Nadszedł właśnie czas sadzenia drzewek owocowych, więc wkrótce i pozostałe jabłonki trafią do ziemi.

jak sadzić jabłoń
Ta sama sadzonka papierówki - jesienią.


Uprawa papierówek nie wymaga szczególnych umiejętności. Odmiana ta właściwie rzadko choruje i niej jest wymagająca w stosunku do jabłoni innych odmian. Trzeba tylko pamiętać, że dość silnie i bujnie rośnie, zatem sekator każdego roku powinniśmy mieć pod ręką.


Za co kochamy papierówki?


Papierówki są jednymi z najwcześniej dojrzewających w Polsce jabłek - zwykle na przełomie czerwca i lipca. Skórka owoców jest początkowo jasnozielona, później kremowa, a w pełni dojrzałe papierówki są żółte. W tym momencie miąższ nie jest już tak soczysty i kwaskowaty jak na początku; staje się kruchy, ciastowaty i słodki, a skórka odchodzi od miąższu jak papier - i stąd właśnie wzięła się nazwa 'Papierówka', chociaż prawdziwa nazwa tej odmiany to 'Oliwka Żółta'. Pewnie jednak niewielu miało okazję spróbować zupełnie dojrzałych, albo nawet przejrzałych papierówek bo... zwykle zjadamy je dużo wcześniej. Na stragany trafiają jeszcze zielonkawe; niedługo mogą tam leżeć. Łatwo się obijają i szybko zaczynają gnić. Ale chyba możemy im to wybaczyć - po tylu miesiącach jedzenia jabłek z piwnicy każde, nawet najbardziej kapryśne jabłko rozpoczynające nowy sezon jest wyjątkowe. Najczęściej jest to papierówka. I właśnie za to ją kochamy. Oraz za prawdziwy smak dzieciństwa, który zamknięty jest w każdym jabłku. Trzeba go tylko bardziej w sobie, niż w jabłku, odszukać.

Na skórce jednego jabłka pojawiło się uszkodzenie w kształcie śmiesznego zawijasa :)


PS. A na koniec ciekawostka: odmiana 'Papierówka' została znaleziona około 1850 roku w szkółce w Rydze (Łotwa) jako samosiejka. Już dwadzieścia lat później trafiła do USA, jednak obecnie najbardziej znana jest wciąż w krajach nadbałtyckich, w tym w Polsce.

stare jabłonie papierówki
Pierwsze dojrzałe papierówki opadają z drzew

7 komentarzy:

  1. Nie lubię papierówek. Są miękkie i kwaśne i kojarzą mnie się z babcią, która bombardowała mnie wielką ilością obitych papierówek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochhlam papierówki. Są przepyszne. Szczególnie niedojrzałe :D

    OdpowiedzUsuń
  3. My już od kilku lat zrywamy własne papierówki i koksy z posadzonych przez nas drzewek. Mamy po dwa drzewka z każdej z tych odmian. Sama nie wiem, które lepsze...
    Około 10 lat temu mąż wszczepił kilka zrazów malinówki w jeden z konarów starej, przedwojennej jabłoni (odmiany nierozpoznanej), zdrowej jak rydz. Teraz "korona" na tym konarze jest już wielkości korony niskopiennego drzewka, a my możemy zajadać urocze i smaczne malinówki w całkiem sporych ilościach. Dodam jeszcze, że macierzystej malinówki, z której gałązki były pobrane, już nie ma...

    Możemy się również poszczycić wielką starą antonówką, owocującą obficie co drugi rok, ale to nam nie przeszkadza. No i jest jeszcze reneta, nie wiem dokładnie jaka, bo nie wygląda ani na szarą, ani na złotą, choć bliżej jej jednak do tej złotej. Kilkanaście lat temu była już w kiepskim stanie, ale jakoś udało się ją podratować i wciąż obdarza nas pysznymi owocami. Na koniec wymienię przedwojenną grochówkę - i mamy prawie komplet naszych ogrodowych jabłonek. Jest jeszcze zasadzony przez nas szampion i delikates, ale obie odmiany nie dorównują tym staruszkom pod żadnym względem.

    No i rośnie kilka jeszcze starych jabłonek, ale nikt nie wie, co to za jabłuszka...

    W tym roku jabłka dosłownie nas zasypały, z czego bardzo sie cieszę! Życzę Ci podobnej obfitości za parę lat.

    OdpowiedzUsuń
  4. To ja czekam na coś na temat melonów. Ale nie mysich, tylko zwykłych :P :D
    W wykonaniu Łukasza to będzie musiało być piękne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Panie Łukaszu - pięknie napisane, aż nabrałam ochoty na jabłka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To fakt, papierówka stała się niszową odmianą. W tym roku na widok podarowanych owoców, omal się nie popłakałam...takie wspomnienia ożyły!
    Uwielbiam kompot ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. To prawda, papierówki od razu kojarzą się z dzieciństwem. Do tej pory czuję ten kwaskowaty posmak jak sobie o nich pomyśle :) Ach.. to były czasy.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...