środa, 22 lutego 2017

Małe czarne muszki w kwiatach doniczkowych? Zwalczamy ziemiórki!

jak pozbyć się ziemiórekMałe czarne muszki zaczęły atakować moje kwiaty domowe. Rozpleniły się w każdej doniczce i latają bezczelnie wokół roślin. To ziemiórki! Wypowiedziałem im wojnę wykorzystując prosty i ekologiczny sposób aby się ich pozbyć na dobre. Ziemiórki przypominają nieco muszki owocowe, ale w przeciwieństwie do octówek mogą być źródłem wielu kłopotów dla kwiatów doniczkowych.
Prosty i skuteczny sposób zwalczenia muszek - czy taki istnieje? Na szczęście tak!




Dałem się ostatnio poważnie nabrać. Żarty zaczęły sobie ze mnie robić małe czarne muszki, których podejrzanie dużo latało w mieszkaniu. Ich widok nie zdziwiłby mnie latem, kiedy jest mnóstwo słodkich owoców i muszki octówki zlatują się do nich jak pszczoły do miodu. Ale w środku zimy? Nabrałem podejrzeń, że coś tutaj nie gra albo jak nic skleroza przypuściła atak i gdzieś na pewno zostawiłem owoc który teraz zaczął gnić zwabiając jednocześnie muszki.
Okazało się jednak, że z moją pamięcią jest jeszcze wszystko w porządku - w przeciwieństwie do kwiatów domowych, na które atak przypuściły ziemiórki.
Wyjątkowo dużo muszek latało wśród roślin przy oknach i w ogóle nie były zainteresowane kuchennymi słodkościami i owocami. Ziemiórki kręciły się wokół doniczek, przysiadały na liściach i spacerowały po ziemi doniczkowej.


Ziemiórki to małe czarne muszki latające w pobliżu kwiatów doniczkowych


Jak wyglądają ziemiórki i jakie szkody wyrządzają?


Ziemiórki to małe czarne muszki o długości 2,5 mm które przypominają wyglądem miniaturowe komary (na szczęście ziemiórki nie gryzą!). Mają spiczasty odwłok i szare skrzydła, jednak nie są najlepszymi lotnikami: w powietrzu poruszają się ślamazarnie i łatwo je złapać. Przypominają mi przecinki latające wokół kwiatów doniczkowych.

Ziemiórki nie są niebezpieczne dla ludzi (chociaż bywają tak wkurzające, że doprowadzają do szaleństwa), stanowią jednak poważne zagrożenie dla roślin szczególnie kiedy występują masowo. Przenoszą patogeny, m.in. zarodniki grzybów BotrytisPythium i Fusarium (odpowiadające za choroby roślin takie jak pleśnie, zgnilizny i zgorzele) a larwy ziemiórek podgryzają korzenie roślin.

Chociaż ziemiórki są bardzo małe, dość łatwo zauważyć je gołym okiem. Dowodem na ich obecność są także problemy ze zdrowiem roślin: więdnięcie, zatrzymanie wzrostu lub żółknięcie. Szczególnie podatne na atak ziemiórek są pelargonie, fiołki afrykańskie, gwiazdy betlejemskie i goździki. Ziemiórki mogą także atakować storczyki, jeśli ich podłoże ciągle jest mokre (zbyt częste podlewanie!). U mnie ziemiórki niestety wyjątkowo dręczą pieniążka.

Występowaniu ziemiórek sprzyja stale wilgotna ziemia doniczkowa. Większość wytycznych dotyczących podlewania roślin jasno mówi, że ziemia w doniczkach powinna być właśnie stale lekko wilgotna, więc niestety sami zapewniamy ziemiórkom eldorado. Nawet jeśli zalecenia dotyczące nawadniania są nieco inne ("ziemia powinna przeschnąć przed kolejnym podlaniem"), ziemiórki znajdą sposób by się rozmnażać. Po prostu zaczynają jeszcze bardziej atakować korzenie, w których znajdują wilgoć.





Jak rozpoznać i zwalczyć ziemiórki?


Małe czarne muszki, czyli ziemiórki, początkowo łatwo pomylić z muszkami owocowymi (octówkami). Ziemiórki są jednak znacznie chudsze, całe czarne i latają w pobliżu okien i kwiatów domowych. Muszki owocowe mają zwykle czerwone oczy, brązowawy gruby tułów a w głowie im tylko słodkie owoce.


czarne muszki to nie zawsze octówki
Muszka owocowa ma podobną wielkość do ziemiórki, ale jest od niej zdecydowanie grubsza.

Aby całkowicie zwalczyć czarne muszki z kwiatów doniczkowych musisz uzbroić się w cierpliwość. Najszybszy efekt przyniesie co prawda podlanie roślin roztworem środka chemicznego przeciwko muszkom, ale nie mogę polecić takiego rozwiązania. Taki środek może być niebezpieczny dla zwierząt domowych lub dzieci, a poza tym stosowanie zimą insektycydów w domu jest kiepskim pomysłem - kiedy jest zimno rzadko wietrzymy mieszkania, tym bardziej kiedy w powietrzu za oknem wciąż pełno smogu.

Na szczęście na ziemiórki istnieje bardzo prosty sposób: żółte tablice lepowe. Są to niewielkie arkusze papieru lub plastiku pokryte obustronnie nietoksycznym lepem. Żółty kolor zawsze przywabia owady (zauważ, że najwięcej kwiatów kwitnie na żółto!), a kiedy muszka dotknie lepu nie będzie już w stanie odlecieć.

Tabliczki lepowe umieść na patyczkach wbitych do każdej doniczki na niewielkiej wysokości ponad podłożem - ziemiórki najczęściej latają nisko nad ziemią. Zostaw lepy tak długo, jak długo będą się do nich przyklejać kolejne muszki - zwykle trwa to do kilku tygodni. Do lepów przyklejają się tylko dorosłe owady, więc trzeba zaczekać aż wszystkie muszki przepoczwarzą się z larw, wylecą z ziemi i przykleją do lepów.
Opakowanie 10 żółtych tabliczek lepowych kosztuje tylko kilka złotych - to niewielki koszt by pozbyć się ziemiórek i zapewnić zdrowie kwiatom doniczkowym.


Żółte tabliczki lepowe umieść na dołączonych do opakowania patyczkach i wetknij je do doniczki z rośliną którą nękają ziemiórki.


Zamów książkę "Zrób Ten Zielnik" TUTAJ
lub szukaj w księgarniach w całej Polsce!


44 komentarze:

  1. Ja jeszcze znam taki sposób żeby na górną warstwę ziemi w doniczce dosypać piasku, wtedy powierzchnia jest mniej wilgotna i ziemiórki nie mają gdzie składać jaj.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla moich kwiatów ratunkiem była wymiana ziemi we wszystkich doniczkach. Próbowałam wszystkiego ocet z płynem, rozpylacze. Żółte lepy łapały dorosłe osobniki których było coraz więcej i więcej.. Pewnego dnia, w doniczce skrzydłokwiatu zauważyłam że coś w ziemi się rusza więc patyczkiem rozgrzebałam wierzch. Widok obrzydliwy. Mnóstwo maleńkich larw i jeszcze nie latające ziemiórki. Ziemię wywaliłem, rośliny umyłam łącznie z korzeniami. Ziemiórki z dnia na dzień zniknęły. Dorosłe (zagubione) osobniki już packą i to był ich koniec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jedyny sposób ,tak myśle -wymiana ziemi

      Usuń
    2. Ja wymieniłam całą ziemię, wymoczyłam korzenie, wyszorowałam doniczkę i po tygodniu od posadzenia znów miałam plagę czarnych muszek w mieszkaniu :( już nie wiem skąd one się biorą, próbowałam żółtych lepów, mieszanek octowo-płynowych, w których to niby miały masowo się topić (z takiej "kąpieli" skorzystały tylko 3) i nic niestety cały czas są i mnożą się w najlepsze, w ziemi aż się gotuje od larw. Czeka mnie kolejna wymiana ziemi :(

      Usuń
  3. Mam za dużo kwiatów aby czekać tygodniami aż się ziemiórki wyłapią . To była wojna chemiczna. Do wiadra z wodą dodałam ogrodowego srodka na mszyce i zanurzałam doniczki do momentu kiedy przestały wydobywać się pęcherzyki powietrza. Odstawiałam aby dokładnie ociekły. Wykąpane rośliny ustawiłam w dużym worku na śmieci/ wielkość zależy od ilości i wielkości kwiatów/ i latającym ziemiórkom zafundowałam 'inhalację " z muchozolu i szybko zakręciłam worek. Zostawiłam na dwa dni/jeden też by chyba wystarczył / .Rośliny wywietrzyłam na dworze. Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie mam cierpliwości czekać. Już próbowałam traktować chemią z rozpylacza, no ale jeśli ziemiórki dobierają się do korzeni- to kiepski pomysł. Zanurzyłam więc mojego wielgaśnego skrzydłokwiata w wodzie z środkiem na mszyce i mam nadzieję że to pomoże. Sporo robactwa już wypłynęło. Póki co ocieka. No zobaczymy. Jestem dobrej myśli.

      Usuń
  4. Ojejku, a ja myślałam, że to atak owocówek... Muszę koniecznie poszukać tych lepkich plakietek.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rośliny wyjąc z donniczki , ziemie wymieszać z piaskiem z piaskownicy i z powrotem wsadzić roślinki. Much nie mam prawie od razu.Ziemia za tłusta wiecznie była mokra-pełno muszek, a larwy zjadały korzenie.Wreszcie mam spokój.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja kupilem rosiczke i jest oblepiona tymi muszkami, pozywi sie i niecko zredukuje ich ilosc

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mialam w drewniaki, takie wijce jakby stonogi,w doniczce z dworu, wylapalam po kilka i przenioslam je do innych doniczek, parapetowych, zajęły sie larwami ☺ a te latajace rozgniotlam

    OdpowiedzUsuń
  8. W mojej dracenie pokazały się takie malusie srebrnobiałe muszki,ale nie fruwają są w ziemi.Nie wiem co robić żeby się ich pozbyć.Może wymienić ziemię?

    OdpowiedzUsuń
  9. mam ten problem w storczykach:( tak pieknie mi kwitly..niektore jeszcze o dziwo nadal kwitna ,ale mimo wszystko to dziadostwp frywa sobie.przesadzenie ratunkiem? niektore korzenie boje sie uszkodzic bo przeszly przez dziurki na dole doniczki..moze jeszcze jakies porady inne macie?

    OdpowiedzUsuń
  10. Najbardziej mnie wkurza , jak od czasu do czasu ta maleńka muszka , przelatuje mi przed ekranem komputera...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi też latają wieczorem przed laptopem. Już wymieniałam ziemie kilka razy i nic.może kąpiel w roztworze czosnkowym i ziemię zmieszać z piaskiem.

      Usuń
  11. Witam ja mam podobne do ziemiorek ,ale wydaje mi się że to inny gatunek może ktoś się orientuje czy mogą wlatywac z ogródka przez okno

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam wszystkich. Wypowiedziałam wojnę ziemiorkom za pomocą odkurzacza. Wystarczy poruszyć ziemie na powierzchni donicy i próbujące odlecieć owady wyłapać. Są na tyle powolne, że w krótkim czasie nic nie lata wokół donicy. Powtarzać często aż do wyłapnia wszystkich nieproszonych gości.

    OdpowiedzUsuń
  13. Walczę z tymi muszkami ponad dwa lata... wymieniam ziemię, przesuszam, żółte lepkie "lotniska" wstawiałam już wielokrotnie. Szybko robiły się czarne od muszek. Niby ich mniej, ale odnoszę wrażenie, że są silniejsze od wszystkiego, nawet od chemii, którą polecono mi w sklepie ogrodmiczym... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno nie wolno przesuszać, bo wtedy zaczynają jeść korzenie...

      Usuń
    2. ?właśnie mam skrzydłokwiat i inne ?..cosz jak W/w zrobie

      Usuń
  14. Spryskalem ziemię dokładnie roztworem oliwy z oliwek z cytryna. Muszka skleja to skrzydła i zdychaja

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam ten sam problem z muszkami troche pomaga muchozol ale na krotko.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja poszłam po bandzie: byłam tak zdesperowana ich bytowaniem wszędzie, że spryskałam ziemię w doniczkach środkiem grzybobójczym do ścian. Efekt natychmiastowy - co nie oznacza, że w dogodnych warunkach, ponownie się nie odrodzą za jakiś czas. Operację trzeba więc regularnie powtarzać, najlepiej w porze ciepłej i na zewnątrz domu. Trzeba wietrzyć pomieszczenia, bo środek jest trujący, jak wiadomo. Ogólnie sprzyja im wilgoć w doniczkach, a także w pomieszczeniach.

    OdpowiedzUsuń
  17. Po kilku miesiącach od mojej ostatniej tu wizyty muszę stwierdzić, że w 99% mam już spokój z muszkami. Regularnie zapewniałam im nowe "lotniska", które szybko zapełniały i po prawie trzech latach odpuściły. Próbowały odnowić swój ród przy okazji jesiennych wrzosów, ale szybko zostały eksmitowane na balkon, skąd nie miały już drogi powrotnej do kwiatów domowych. Nie chciałam truć siebie ani roślin chemią, więc postawiłam na cierpliwość. Czasami tylko ona ma siłę przebicia :) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam już nerwice.Zastosowałam już prawie wszystko,do szorowania korzeni i doniczek. Podlałam roztworem wody i czosnku. Jest bakteriobójczy. Czekam na efekty.

      Usuń
  18. Ja zastosowałam wywar z skrzypu polnego i pokrzywy i będę czekać efekty i dam znać czy się powiodło

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja moje drogie Panie zalałam kwiaty wodą z petami ,na drugi dzień na spodku leżały już martwe muszki .

    OdpowiedzUsuń
  20. Dobrze że jest internet. Od miesiąca zastanawiam się co to za malutki szkodnik. Codziennie wieczorem siadają mi na ekranie telewizora i je palce zgniatam. Teraz juz wiem. Jutro wymienie ziemię jak jeszcze moje kwiaty mają korzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze jest pamiętać o tych żółtych "lotniskach" jak to na zdjęciu, u góry. Muszki uwielbiają na nie siadać, nieświadome, że czynią to ostatni raz...

      Usuń
  21. Te żółte lepy do końca nie pomogły. Musiałem wszystkie kwiaty wyjąć i oczyścić korzenie z ziemi pod silnym strumieniem wody, umyć doniczki, zakupić nową ziemię i od nowa posadzić kwiatki. Rośliny zostawiłem na 3 dni w zamkniętej łazience a przez ten czas wystawiłem nowe lepy na parapetach i pod żyrandolem tłukąc od czasu do czasu pojedyncze sztuki na szybach okiennych lecące w dzień do światła. Po tym zabiegu wystawiłem kwiaty na parapety a lepy pozostawiłem. Jeszcze po 2 tygodniach kilka muszek się przykleiło i na razie mam spokój. Ale namordowałem się, zapchałem brodzik i upierdzieliłem całe mieszkanie hehe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzielny wojownik! :) U mnie póki co spokój, choć wczoraj dostrzegłam jedną muszkę na oknie. Oby to nie był nawrót, bo przyjdzie mi dom spalić i zbudować od nowa ;) Taki czarny humor... No nic, trzeba być czujnym, w końcu czego się nie robi dla natury :)

      Usuń
  22. Dziś zauwazylam u siebie nad 7 doniczkami latajace muszki. Nie sa to nowe kwiaty...ok 4 tyg przesadzalam wszystkie do nowej kupnej ziemi. Moze za bardzo ją "ubiłam" w doniczce lub to ta ziemia? Jutro podjade do marketu na ogrodniczy po te zolte karteczki. Ale mysle ze to sprawy nie zalatwi :/. Zalamalam sie. Nie toleruje zadnego robactwa. Mam kwiaty ktore sa ze mna od kilku ładnych lat ale jak mi sie te cholery namnożą to chyba pożegnam sie z kwiatami :(. Wymiana ziemi? Jaka mam pewnosc ze nie spotka kwiatkow to samo co teraz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie załamuj się... i nie wyrzucaj kwiatków! Trzeba zainwestować w lepszą ziemię, ja nawet pokusiłam się, by kwiatki rosły w ziemi dla kaktusów, - lepsza cyrkulacja powietrza. A i te żółte "lotniska ", jak ja je nazywam, naprawdę zdają egzamin, trzeba tylko dużo cierpliwości. Przecież nie pozwolisz, by te maluchy Cię pokonały, prawda? :) Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Dziekuje za tak szybką odpowiedź :). Czyli mam kupić ziemie do kaktusów? Czy przy przesadzaniu jakoś powinnam je dodatkowo czymś potraktować? Opłukać pod prysznicem korzenie? Co sądzisz o piasku na wierzch? Akurat cierpliwość nie jest moją mocną stroną ale tutaj będzie ona wystawiona na niemałą próbę ;). Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
    3. Ja tak zrobiłam, bo ziemia przeznaczona dla kaktusów jest zdecydowanie lżejsza. Ostatnio skusiłam się na inną ziemię... zbita, mokra glina, masakra jakaś. Wyrzuciłam bo przecież wyhodowałabym w niej wszystko prócz roślin! ;) Korzeni nie płukałam, piasku na wierzch też nie sypałam. Grunt, żeby roślin nie przelewać i regularnie zmieniać lotniska, jak tylko zrobi się na nich gęsto od nieproszonych gości. Uwierz mi, walczyłam ponad dwa lata. Wygrałam w 98% :)

      Usuń
  23. * ok 4 tyg temu przesadzałam (przepraszam zjadlam słówko)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jasmina melduje, ze uczynilam tak jak mi powiedzialas, tzn wymienilam ziemie na tą przeznaczoną dla kaktusów i powbijałam żółte lotniska. Póki co jedna sztuka (ziemiórka) już wylądowała ;). Zobaczymy jak będzie, teraz to już tylko kwestia czasu czy te małe cholerki się będą pojawiać i w jakiej ilości. Będę zdawać raport co jakiś czas. Mam dwa pytania:ile wody (odstanej) przeznaczyc na podlanie, nie chciałabym przelać a dawać im pić tyle ile potrzebują, żadna ze mnie ogrodniczka (mam inne fachy ;) ). Napiałaś, że wygrałaś z Ziemiórkami w 98%, tzn ze masz pojedyńcze sztuki mimo zmiany ziemi i żółtych lotnisk?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak szybko działasz :) Nie mogę podać Ci ilości wody potrzebnej do podlewania, bo każdy kwiat ma inne potrzeby. Jeśli chodzi o te moje 98% wygranej... W związku z tym, że od czasu do czasu pojawia się pojedyncza sztuka latająca w okolicy którejś z doniczek, mogę uznać, że te małe żyjątka mają też swoje prawa zapisane w wielkiej księdze natury... Niemniej pozostaję czujna. Lotnisk nie kupowałam już od bardzo dawna, choć stare egzemplarze pozostały w co najmniej trzech doniczkach. Tak w razie "w". Ale póki co... cisza :)

      Usuń
  25. U mnie jest to we wszystkich doniczkach, raz mi się udało tego pozbyć jak zanurzałem kwiaty na 3 dni w wodzie, potem do torby foliowej go zamykałem i następny. Wytopiłem wszystkie i był z rok spokoju aż do czasy gdy znowu się pojawiły. Można także ziemie z kwiatów dać na blachę i do piekarnika a nie wyrzucać, tak też robię i też jest w 100% skuteczne.

    OdpowiedzUsuń
  26. mam na wszystkich kwiatach,wypróbowałam wszystkie metody domowe,jade dzis po te plakietki żółte

    OdpowiedzUsuń
  27. Melduje ze za wczesnie sie cieszylam ze uporałam sie z tymi ziemiórkami. Tak jak wyzej pisalam zmieniłam ziemie, przesadzilam kwiaty i powbijalam zolte lotniska. Ziemiórek od tamtej pory na 7 mouch kwiatkach bylo do 10. Cieszylam sie ze to pikuś. Dzis rano na karteczkach przybylo o kolejnych 12 i na firance siedzialo 5-akurat te màż wciagnal odkurzaczem ;). Minal miesiac od przesadzania i tzn ze na niewiele sie to zdalo bo jednak sa. Byly niewidoczne ale zlozyly jaja w ziemi i teraz wyrosly i fruwaja skubańce jedne. Co moge jeszcze zrobic ?? Kwiatow nie przelalam na pewno. Ech

    OdpowiedzUsuń
  28. Po miesiącu Aniu droga to z nimi nie wygrasz :) Ja walczyłam ok 2 lat ale wygrałam. Wszystkie co się teraz uzbroją w skrzydełka skorzystają z lotnisk. Nie załamuj rąk! Co najwyżej namocz je w wodzie i wyłapuj te niesforne osobniki. Trzeba je atakować na wszelkie sposoby. Dasz radę! Ja ostatnio złapałam jedną. I cisza:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Jasmina dziekuje za slowa wsparcia :)
    Doniczki zanuzyc w wodzie?? Czy moze prysznicem je potraktowac?

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie doniczki tylko rączki zmoczyć, żeby łatwiej było łapać te uparciuchy, które za nic w świecie nie chcą skorzystać z lądowania na żółtej połaci :) A tak przy okazji, jeśli doniczki stoją na podstawkach, to zajrzyj czasem do nich, bo te nielotne lubią sobie tam urządzać spotkania. Wtedy spłukać, wytrzeć i z powrotem pod doniczkę. Trzymaj się dzielnie!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...