wtorek, 19 kwietnia 2016

Milin amerykański - uprawa z nasion

milin amerykański żółte kwiatyMilin amerykański jest pnączem, którego zalet trudno nie docenić: niezwykle bujnie rośnie szybko tworząc nieprzeniknioną ścianę zieleni a w czasie kwitnienia zachwyca płomiennymi kolorami okazałych kwiatów. W swojej ojczyźnie przywabia hordy zapylających go kolibrów i rozmnaża się tak łatwo, że często uznawany jest za inwazyjny chwast. Coraz częściej sadzą go polscy ogrodnicy, a co bardziej wytrwali podejmują wyzwanie jego uprawy z własnoręcznego wysiewu nasion. Tylko jakim cudem udaje się milinowi wydać nasiona w naszym klimacie i komu dostał się etat jego zapylacza?



Milin, ach ten milin! Przywędrował do nas z Ameryki, podobnie jak inne dobrodziejstwa: coca-cola, fast foody i stonka ziemniaczana. Nie można mu odmówić uroku i elegancji, ale czy poza tym przynosi jakiekolwiek korzyści chociażby naszym rodzimym owadom? Coś musi być na rzeczy, bo jak u licha bez kolibrów udaje mu się zawiązywać u nas nasiona?


Milin amerykański - odmiana 'Florida' o czerwonopomarańczowych kwiatach.

Milin i kolibry: związek idealny

Okazałe, trąbkowe kwiaty milin amerykański (Campsis radicans) doskonale przystosował do swoich zapylaczy. Nie były nimi jednak owady. Milin zdecydował się zrobić wszystko, by jego kwiaty stały się jak najbardziej atrakcyjne dla kolibrów, a głównym gatunkiem zapylającym to pnącze został uroczy koliberek rubinobrody. Ta współpraca obu gatunkom przynosi wiele korzyści. Kwitnienie milinu rozpoczyna się w czerwcu, czyli wtedy gdy koliberek rubinobrody zaczyna swoje lęgi. Pnącze niezwykle hojnie rozwija swoje pierwsze kwiaty, by jak najszybciej zostać zauważonym przez koliberki - zwłaszcza samiczki wysiadujące jaja. Zakwitający milin błyskawicznie deklasuje kwitnącą konkurencję, stając się ulubionym źródłem nektaru kolibrów. Jeśli uważnie przyglądniesz się jego kwiatom zauważysz, jak doskonale milin przygotował je dla odwiedzających go ptaszków. Przywabia je swoim intensywnie pomarańczowoczerwonym kolorem widocznym już z daleka; kwiaty mają kształt wielkich trąbek a na ich końcu znajduje się mnóstwo nektaru, którym posilają się kolibry. Milin nie traci czasu na produkcję pachnących kwiatów ponieważ niewiele ptaków potrafi wyczuć zapach. Właśnie dlatego kwiaty milinu nie pachną - byłoby to dla tego pnącza zwykłe marnotrawstwo energii.


milin pnącze o żółtych kwiatach
Milin potrafi oczarować nawet biedronki!

W Polsce milin amerykański zdążył się już całkiem dobrze zadomowić i jest chętnie uprawiany nie tylko w prywatnych ogrodach i na działkach. W niektórych miastach sadzi się go nawet wzdłuż ulic, gdzie pnie się po metalowych słupkach lub specjalnych kratownicach. O ile ten amerykański przybysz nieźle radzi sobie w naszym klimacie, w ślad za nim nie pojawiły się niestety towarzyszące mu od pokoleń koliberki. To właśnie dlatego milin dość rzadko zawiązuje u nas nasiona. Nie jest to jednak niemożliwe - widziałem już nieraz krzewy milinu obwieszone charakterystycznymi torebkami nasiennymi przypominającymi strąki. Ponieważ milin nie jest w stanie zapylić się sam, coś musi mu w tym pomagać. Okazuje się, że nie są to pszczoły. Owszem, czasami odwiedzają kwiaty milinu jednak praktycznie nie przenoszą jego pyłku, ponieważ wchodzą do wnętrza kwiatu po jego dolnych płatkach omijając pylniki. Dużo skuteczniejsze są w tym temacie trzmiele - bardziej łase na nektar niż pszczoły (korzystają z niego także wtedy, gdy pyłku jest pod dostatkiem) i szukają go wytrwale, spacerując w środku kwiatu także do góry nogami. Wtedy na swojej drodze spotykają pylniki i znamię słupka i od czasu do czasu przy okazji swoich wizyt zapylą milinowe trąbki. Mimo, że dedykowane są dla kolibrów, nawet w Ameryce trzmiele sporadycznie zapylają kwiaty milinu - chociaż dziesięć razy rzadziej, niż robią to kolibry.


Milin amerykański - odmiana 'Flava' o żółtych kwiatach
Milin amerykański - odmiana 'Flava' o żółtych kwiatach i pszczoła, która nie może się jej oprzeć


Milin amerykański - rozmnażanie z nasion


Znalezienie owoców milinu to jednak dopiero połowa sukcesu, by rozmnożyć go poprzez wysiew nasion. Do wykiełkowania nasiona wymagają okresu chłodu, czyli stratyfikacji. Jeśli zima prawidłowo wykona swoją robotę (z czym ostatnio ma spore trudności), zebrane na wiosnę nasiona będą już gotowe do wysiewu. Takie nasiona kiełkują jednak niechętnie i w ogóle niewiele z nich się na to decyduje, warto zatem wysiać ich całkiem sporo, by cokolwiek wykiełkowało. Nasiona milinu wysiej do wąskiej, wysokiej doniczki - to pnącze wytwarza długi, zgrubiały korzeń. Po wykiełkowaniu pozwól sadzonkom rosnąć razem przez pierwszy rok i unikaj przesadzania. Najlepiej rozsadź młode rośliny dopiero w kolejnym roku. Zimą chroń sadzonki milinu przed mrozem; dorosłe egzemplarze rzadko przemarzają, jednak maluchy są znacznie bardziej wrażliwe na zimno.


owoce milinunasiona milinu amerykańskiego
Wrzecionowate torebki nasienne i skrzydlate nasiona milinu

Siewki milinu amerykańskiego i podrośnięte jednoroczne sadzonki

Pierwsze kwiaty milinu otrzymanego z wysiewu nasion pojawią się na roślinie dopiero po kilku latach. Ta metoda rozmnażania jest zatem odpowiednia tylko dla najbardziej wytrwałych i cierpliwych ogrodników, którzy lubią eksperymentować, obserwować i towarzyszyć roślinom w trakcie ich kiełkowania, wzrostu i dojrzewania do kwitnienia. Natychmiastowy efekt kwitnącego pnącza osiągniesz kupując w szkółce gotową sadzonkę lub rozmnażając milin własnoręcznie poprzez odkłady. Ale...

Eksperymenty z wysiewaniem nasion egzotycznych roślin dają mnóstwo satysfakcji. Kto raz spróbuje i odniesie pierwszy sukces, ten otworzy drzwi do niesamowitego królestwa które nie śniło się nawet najwytrwalszym działkowcom.

milin posadzony przy ulicy
Okazałe miliny amerykańskie w Krakowie przy Pl. Bohaterów Getta

13 komentarzy:

  1. W Polsce miliny zapylane są również przez zawisaki (rodzina motyli): "Pokarm pobierają podobnie jak kolibry, zawisając w powietrzu dzięki szybkim trzepoczącym ruchom skrzydeł, stąd ich nazwa". Takie zawisaki rzeczywiście przypominają kolibry.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pojęcia nie mam kto zapyla mojego milina, ale co roku musze wyrywać z różnych miejsc w ogrodzie małe milinki :D. Pare już rozdałam, no ale reszta ląduję na kompostowniku :D.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milin wyrasta z korzeni i jest bardzo ekspansywny. Nikt go nie zapyla, po prostu ma płytki system korzeniowy i tworzą się odrosty korzeniowe w ogrodzie, coś podobnie do sumaka octowca grrr.

      Usuń
  3. Od dwóch lat jestem zachwycony milinem, który rośnie na rabatce mojej sąsiadki. Duży i zawsze bogato okwiecony. Ale jak na razie, w moim ogródku nie ma za bardzo miejsca. :) Pozdrawiam i zapraszam do udziału w zabawie na moim blogu! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie rośnie już 4-ty rok, ma ok. 3 m wysokości, posadzony z sadzonki od sąsiada, i jeszcze nie kwitł.. co zrobić, żeby pobudzić go do kwitnięcia? Zasilam go systematycznie nawozem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może stanowisko mu nie odpowiada. Za mało słońca lub rośnie w przewiewnym miejscu, milin woli zacisze ;).

      Usuń
    2. Taa, te na Bohaterów Getta w Krakowie to mają zacisze, haha. A ile mają ciepła w zimie to wie każdy, kto tamtejszym mostem Wisłę przekracza.
      Otóż jest to jeden wielki wygwizdów. Mimo to millin rośnie tam pięknie i doskonale kwitnie.
      Nie jest dobrze powtarzać zasłyszane a niesprawdzone "naukowe" opinie.
      Pozdrawiam,
      JB

      Usuń
    3. Tak się składa, że przez kilka lat mieszkałem przy pl. Bohaterów Getta w Krakowie, więc miałem okazję obserwować rosnące tam miliny bardzo uważnie i nie muszę powtarzać żadnych zasłyszanych opinii. Pozdrowienia

      Usuń
    4. Mój milin właśnie w tym roku wydał nasiona

      Usuń
  5. O to azeby milin wydal nasiona nie podejrzewam jakiegos niesamowitego stwora. Mam milina kilkunastoletniego o pniu grubosci reki i jednego straka nie wydal. Obok mam milina tego samego gatunku, ma jakies 4 lata o pniu jak kciuk, pierwszy raz kwitl w tym roku i wychodza straki z kazdej przekwitlej trabki. Wszedzie fasolki :-). Robert Wrocław

    OdpowiedzUsuń
  6. Odziedziczyłam bardzo zaniedbaną działkę z mnóstwem niekwitnących pnątrzy. Trzy podlania nawozem dżdżownic kalifornijskich ( tylko ten używam) i zakwitły wszystkie, w tym milin. On naprawdę dużo nie potrzebuje. Mój ma piękne czerwone dzwonki i przyznaję , sprawia najwięcej radości. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam pytanie czy milin bedzie rosl na wąskim i dość plytkim podlozu? ( chodzi o malenki pas przy zjezdzie do garazu, przy murku.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam miliona od 3 lat i w tym roku 2019 zakwitł przepięknie, na jednej słodycze są już 2 strajku nasion, jestem pod wrażeniem. Po 2 latach przesadziłam, przez tydzień był zwięzły lecz nie podawałam się i podlewałam to rano i wieczorem no i pomogło mu, po prostu ożyl i zaczął rosnąć jak szalony, w tym roku odwdzięczyć mi się i cudownie kwitnie, rozrusł się i nadal powiększa swoje gałązki. Jestem szczęśliwa i zachwycam się jego pięknem jak również glicynią, z której ugotowałam piękny naturalny, zielony parasol..

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...